Przejdź do treści

Joanna Malewicz – Sołtys
tel. 506 247 327

Rada Solecka:

  • Buczyński Grzegorz
  • Łojewski Tomasz
  • Mirońska Anna
  • Olędzka Alicja

Liczba mieszkańców (na dzień 30 czerwca 2015 r.) – 263
Ewidencyjny numer obrębu: 0005


W myśl statutu litewskiego (ostatecznie zatwierdzonego przez króla w 1529 r.) bojarowie putni, w odróżnieniu od szlachty, nie mieli prawa swobodnego dysponowania dzierżawioną ziemią. Byli jednak specjalnie wyróżniani w wojsku. Za zabicie lub zranienie bojara wyznaczano mniejsze kary niż za zbrodnie na szlachcicu, ale większe niż za zbrodnie na chłopach.

Bojarzy osiadli na terenach Tuczny, Wisek i Huszczy, na tzw. królewszczyźnie, szlachtą stali się dopiero w roku 1 580, w nagrodę za zasługi przy zdobywaniu Połocka i innych twierdz na wschodzie.

Połock to obecnie miasto leżące do Białorusi w obwodzie witebskim, leżące nad Dźwiną. Jeden z najstarszych grodów Słowian wschodnich. W XVI w. przyłączony do Litwy. W 1498 uzyskał prawa miejskie. Za czasów króla Zygmunta Augusta Połock przeszedł pod panowanie Moskwy. Była to jedna z najsilniejszych fortec moskiewskich. Położona na terenie dogodnym do obrony, między dwiema rzekami. Posiadał dwa warowne zamki połączone mostem.

Król Stefan Batory, na naradzie wojennej w lipcu 1579 r., zatwierdził wyprawę na Połock, by odciąć Inflanty od centrum państwa moskiewskiego. Od 4 do 6 sierpnia dokonano przeprawy przez Dźwinę po ustawionym w ciągu 3 godzin moście pontonowym. 11 sierpnia rozpoczęło się oblężenie. Próby zdobycia Połocka w bezpośrednim szturmie zawiodły.

Jak pisze dr Józef Deresz – „Obrońcy przywitali szturmujących gradem kul, lawin kamieni i potokami wrzącej wody”. Ranny w głowę został właściciel Białej Podlaskiej Mikołaj Krzysztof Radziwiłł „Sierotka”. Ulewne deszcze utrudniały ataki, pociski zapalające nie mogły zapalić mokrych umocnień, konie grzęzły w rozmokłym terenie. 29 września w oblężeniu nastąpił przełom. Piechota podlaska razem z węgierską wznieciła pożar pod kilkoma basztami. Pożar przerzucił się na miasto, po czym Połock wzięto. Z 200 żołnierzy w chorągwi podlaskiej poległo 71. Po wejściu do Połocka ujrzano pomordowanych w okrutny sposób jeńców polskich, których gotowano żywcem w kotłach i zdzierano skórę.

Po zdobyciu Połocka zajęto się oblężeniem mniejszych twierdz. Zdobyto twierdzę Sokół i Turowlę. W nagrodę za bohaterski udział w zdobywaniu tych twierdz, król wyniósł bojarów z Huszczy i Tucznej do godności szlacheckiej.

Była to jednak tylko szlachta drobna tzw. cząstkowa. Szlachcic „pełny” musiał być właścicielem odpowiedniej ilości włók ziemi (włóka = 30 morgów = 21,3 ha).

Jerzy Sroka tak pisze – „Huszcza, Tuczna i Wiski, tworzące tak zwaną „okolicę szlachecką” są najstarszy-mi i najdalej wysuniętymi na wschód, ku rzece Bug, dawnymi zaściankami drobnej szlachty podlaskiej, wywodzącej się z różnych stron Mazowsza. Założone zostały w połowie szesnastego wieku, na polecenie króla Zygmunta Augusta, przez Dymitra Sapiehę, ówczesnego starostę brzesko-litewskiego.”

Początkowo w tych miejscowościach osiedliło się po kilkanaście rodzin. W Tucznej osiadły rodziny o nazwiskach: Buczyński, Borkowski, Czapski, Czarkowski, Kryński, Kukawski, Kurowski, Makowski, Mioduszewski, Olędzki, Rzewuski, Skolimowski, Skwierczyński i Twarowski. Natomiast w Huszczy osadnicy nosili nazwiska: Bielecki, Brodacki, Czarnocki, Dołęgowski, Głowacki, Jarocki, Jeruzalski, Kowieski, Kobyliński, Izdebski, Łojewski, Laskowski, Przesmycki, Rudzki, Tarkowski, Tokarski, Żółkowski. Nazwiska te w tych miejscowościach są dość popularne, noszą je także potomkowie dawnej szlachty, mieszkający w Białej Podlaskiej i innych podlaskich miejscowościach.

Z dokumentów parafialnych wynika, że w Huszczy już w roku 1585 wybudowano mały drewniany kościółek, w którym sprawowano liturgię według obrządku rzymskokatolickiego. 5 maja 1659 roku utworzona została parafia katolicka w Huszczy.

Inni badacze podają, że pierwszy kościół został zbudowany już w roku 1565 i już w tym czasie zaścianek Huszcza był szlachecki.

W 1630 r. Parafia Huszcza należała do dekanatu janowskiego, do którego należały wszystkie parafie, począwszy od Międzyrzeca i Wohynia po Brześć i Włodawę. Dr Józef Geresz w swych opracowaniach „Z dziejów Podlasia” podaje taką oto ciekawostkę, dotyczącą Huszczy. „W 1699 r. w pracach komisji powołanej przez biskupa Franciszka Michała Prażmowskiego do zbadania i ogłoszenia cudowności obrazu Matki Bożej w Leśnej Podlaskiej, uczestniczył proboszcz z Huszczy Piotr Rosiński. Swoje zeznania przed komisją przedstawił Jan Twardowski „szlachcic z Huszczy, jako jeden z tych, którzy doznali szczególnych łask, prawdopodobnie cudownego uzdrowienia, za pośrednictwem Matki Boskiej Leśniańskiej”. Do wykazu proboszczów i duszpasterzy huszczańskich, jaki występuje w „Monografii parafii” J. Kuszneruka i W. Pińczuka, można dopisać na początku nazwisko ks. Rosińskiego.

Tuczeńska i huszczańska szlachta nie była właścicielem gruntów, które uprawiała – była jedynie ich użytkownikami na prawie lennym. Dziedziczenie więc odbywało się tylko w linii męskiej.

Podstawowym obowiązkiem takich ziemian zależnych było pełnienie z odpowiedniej ilości użytkowanego gruntu służby konnej w poczcie właściciela dóbr. W okresie pokoju płaciła czynsz określany często mianem pokońszczyzny. Zobowiązani więc byli do wystawiania: z 4 włók jeźdźca zbrojnego do pocztu królewskiego, w czasie wolnym do płacenia 24zł rocznie z jednej włóki (XVIII w.), a także do spełniania innych powinności.

Witold Sienkiewicz tak pisze: „W wielu instruktarzach dóbr litewskich, w których osiadli byli ziemianie, wymagano od tej kategorii ludności, obok służby wojskowej, asystencji swym panom na wszelkich publicznych ich wystąpieniach. Z obowiązkiem tym łączono udział ziemian w sejmikach, na których używano ich jako zbrojnego ramienia protektorów, bądź wykorzystywano do przegłosowania odpowiednich laudów. Zjazdy sejmikowe były polem rywalizacji magnatów za pośrednictwem klienteli rekrutującej się głównie za średniej i drobnej szlachty. Obok jednak tej szlachty, sprowadzano także tzw. szlachtę czynszową i ekonomiczną, czyli ziemian zależnych.

Tłumnie zebrała się szlachta na brzeskim sejmiku przedelekcyjnym w 1764 roku. Czołowy przedstawiciel stronnictwa Czartoryskich na Litwie, Jan Jerzy Detlof Fleming, podskarbi wielki litewski, wykorzystując pełniony urząd, sprowadził na sejmik szlachtę ekonomiczną. Obok ziemian w sejmiku uczestniczyła także szlachta z okolic Huszczy, Tucznej, Wisków, Przewłok, Chmielowa i in. Brała ona udział w wyborze posłów na sejm konwokacyjny. W głosowaniu skrępowana była groźbą utraty ziemi ekonomicznej, w wypadku sprzeciwienia się woli podskarbiego. Dzięki gromadnemu uczestnictwu tej ludności, stronnictwo Fleminga liczyło w Brześciu blisko 1 000 osób, wobec 430 opozycjonistów.”

W wieku XVII udało się naszej szlachcie uzyskać wiele przywilejów, które stopniowo zrównywały ją z pełnoprawną szlachtą powiatową. Król Jan Kazimierz w przywileju z 1 658 roku nadał jej prawo wystawiania jeźdźca z 8 włók ziemi zamiast z 4, a Jan Sobieski w 1 667 roku zmniejszył wymiar służby na jednego konia z jeźdźcem z 10 włók ziemi. W 1698 r. król August II uwolnił naszą szlachtę spod jurysdykcji dworu łomaskiego, przyłączając ją do grodu brzeskiego. Od tego roku czynsz (pokońszczyznę) należało oddawać nie do dworu w Łomazach, lecz podskarbiemu nadwornemu litewskiemu. W razie ogłoszenia pospolitego ruszenia, strażnik województwa brześciańskiego miał „ex munere sui oficii mieć pod swoją komendę tatarów województwa brzeskiego, także z Huszczy, Tucznej i Wisków szlachtę, której z powinności swej i ustawy, zwykłą wyprawę czynić i sami stawić się mają”.

Przywileje dla szlachty w kluczu łomaskim wydano przy ogromnym poparciu całej szlachty województwa brześciańskiego. W instrukcji dla posłów brzeskich na sejm z 22 stycznia 1670 roku nakazano posłom bronić praw i przywilejów szlachty huszczańskiej i tuczeńskiej, które naruszane były przez administratorów łomaskich.

W 1701 roku szlachta brzeska ponownie stanęła w obronie swoich z Huszczy, Tucznej i Wisek, nakazując swoim posłom, aby bronili naszych braci przed urzędnikami w Łomazach, którzy zmuszali tę szlachtę do wielu powinności. Domagano się, by ich bracia w kluczu Łomaskim byli wolni od podległości sądowej wobec Łomaz, a na pospolite ruszenie stawali do chorągwi powiatowej. Na kolejnych sejmikach występowano z podobnymi postulatami, świadczy o tym, że mało skuteczne były te apele. Nie w pełni był respektowany także przywilej z 1698 roku.

Szlachta klucza łomaskiego, szczególnie ta, która umiała czytać i pisać, zawsze sprawowała mniej lub bardziej znaczące funkcje publiczne. Dominującą pozycję w społeczeństwie uzyskiwało się, w zależności od ilości posiadanej ziemi, i to najlepiej dziedziczonej, stąd mniej dziwne wydają się związki małżeńskie, 49-letniego wdowca z 17-letnią panną, lub 19-letniego kawalera z 45-letnią wdową. O takich i innych przykładach nietypowych małżeństw można się dowiedzieć przeglądając księgi aktów ślubów zawartych w kościele parafialnym w Huszczy.

Na początku XVIII w. liczbę gospodarstw w Huszczy, Wiskach i Tucznej oceniano na ponad 100 gospodarstw, ale już na początku wieku XIX w samej tylko Huszczy zanotowano ponad 200 numerów domów. W parafialnych aktach zgonów z początku XIX w. podawane były numery domów, z których wyprowadzano zmarłego. Dość zaskakujące są te dane, ponieważ prawie w każdym z tych domów, w okresie 30 lat, zamieszkiwali ludzie o innych nazwiskach, były więc to rodziny wielopokoleniowe.

Prawdopodobnie młody chłopak, żeniąc się, w posagu otrzymywał także np. teściową i dziadka żony. Decydowano się na ciasnotę w chałupach, byleby mieć więcej morgów ziemi.

Jerzy II Rakoczy

Tragiczne były losy bojarów putnych osiadłych, na 12 włókach, w zaścianku Wiski leżącym między Huszczą a Tuczną. Obecnie miejscowość ta należy do gminy Tuczna. W tym miejscu warto przypomnieć kilka istotnych faktów historycznych. W 1657 roku do grasujących w Rzeczpospolitej Szwedów dołączył Jerzy Rakoczy II, książę siedmiogrodzki, sojusznik szwedzki, który od dawna planował rozbiór Polski.

29 stycznia przekroczył granicę Polski, kierując się na Lwów, prowadząc 60-tysięczną armię. Była to zbieranina Węgrów, Mołdawian, Wołochów i 20 tys. armii Kozaków pod dowództwem A. Zdanowicza. Rakoczy, zachęcając do udziału w wyprawie, obiecywał swawolę i obfite łupy. Srogości szwedzkie były niczym w porównaniu z wyczynami hord Rakoczego. Paweł Jasienica tak charakteryzował wyczyny band Rakoczego „rzędy zatkniętych na tyki głów ludzkich grodziły podlaskie gościńce i miał szczęście wieśniak, którego po prostu zarżnięto, a nie palono żywcem na wolnym ogniu lub przecinano piłą, poszukując pieniędzy lub połkniętych rzekomo klejnotów.”

Pod koniec maja bandy Rakoczego spaliły lub zrujnowały kościoły w Dokudowie, Łomazach i Rossoszu, W tym czasie jedna z takich band, zaatakowała mieszkańców Wisek.

Prawdopodobnie był to niewielki oddział kozacki. Spalili całkowicie zaścianek Wiski, a ludność wymordowali. Huszczanie, widząc łuny, uderzyli na alarm, chwycili broń (szable, muszkiety, widły, cepy, toporki) i ruszyli na pomoc. Starli się z wrogim oddziałem na grobli między Huszczą a Wiskami, gdyż napastnicy po spaleniu Wisek chcieli jeszcze zaatakować zaścianek Huszcza. Nie udało się im spalić Huszczy, wycofali się, przekroczyli rzekę w dogodnym miejscu i stanęli na nocleg na polanie, w lesie Dąbrowa od strony Bokinki Pańskiej, prawdopodobnie planowali najazd następnego dnia. Huszczanie, przeczuwając to, w nocy zorganizowali spory oddział, co sprawniejszych mieszkańców Huszczy i Tucznej i przed świtem otoczyli jeszcze śpiących bandytów i wycięli ich w pień.

Tak pomścili swych sąsiadów i braci z Wisek, a wyprzedzającym atakiem ochronili siebie i swoje rodziny od pogromu.

Przy okazji przejęto część bandyckich łupów i przyprowadzono kilka koni. W późniejszym okresie wszelkie bandy omijały Huszczę i Tucznę, gdyż szlachcic huszczański nawet w pole szedł z szablą. Utarło się powiedzenie, że są to ludzie, których dobrze mieć za przyjaciół, a broń Panie Boże – za wrogów.
W latach pięćdziesiątych XX w. co starsi mieszkańcy Bokinki i Stasiówki pokazywali miejsce, gdzie byli pogrzebani, jak to sami określali – Kozacy z czasów potopu.

Po wojnie do Wisek sprowadzono nowych osadników z okolic Brześcia, „urodzoną szlachtę ziemian”, którzy w zamian za ziemię podjęli się płacić służbę wojskową z 10 włók. Zachowując ich status szlachecki, przyłączono administracyjnie do Huszczy i Tucznej i poddano sądownictwu łomaskiemu.

Wybuch powstania kozackiego w 1648 roku, pod wodzą Chmielnickiego, a następnie wojny z Moskwą, a także ciągłe przemarsze wojsk, doprowadziły nie tylko Wiski, ale i Huszczę, Kopytnik, Stasiówkę i Tucznę, do ruiny. Nie pomogły nadane szlachcie przywileje. Mieszkańcy Tucznej. chcąc obronić się przed rekwizycjami ze strony Kozaków, powoływali się na nadane im przywileje, co im nie pomogło, ale jeszcze zaszkodziło, ponieważ powstanie Chmielnickiego skierowane było głównie przeciw „królewiętom” i szlachcie. Przywilej na pergaminie, wspólny dla Tucznej i Huszczy, został przez Kozaków zniszczony. W późniejszym okresie włożono wiele wysiłku, by utracone przywileje odzyskać. Zwracano się nawet do króla, by uzyskać potwierdzenie uzyskanych kiedyś praw.

Na terenie Huszczy nie było żadnych większych bitew, a jedynie potyczki, i chociaż huszczanie bronili się jak mogli, to nie uchronili zaścianka od zniszczeń. Kościół parafialny pod wezwaniem Św. Michała Archanioła, zbudowany w roku 1565, spłonął w czasie tych działań. Kiedy? Dokładnie nie wiadomo.
Biskup Jan Wydźga w swym sprawozdaniu do Stolicy Apostolskiej z dnia 15 marca 1658 r. informuje, że kościół w Huszczy został spalony. W miejsce spalonego, król Jan Kazimierz, za wierność, zasługi i z obowiązku, ufundował w 1659 r. nowy kościół, który służył parafianom przez prawie 110 lat (spłonął w 1770 r.).

W roku 1700 wybuchła nowa wojna, tzw. wielka wojna północna, która trwała ponad 20 lat. Tym razem ze Szwecją walczyli: Dania, Saksonia, Rosja, a w późniejszym okresie Hanower i Prusy. Polska nie brała udziału w tej wojnie, ale była terenem walk.

Przemarsze wojsk szwedzkich i saskich, grabieże, rabunki, konieczność wyżywienia, kwaterunek i zaopatrzenie, były niezwykle uciążliwe i wyniszczające dla mieszkańców Huszczy i okolic. Najbardziej dał się we znaki przemarsz wojsk szwedzkich z Brześcia przez Wisznice do Włodawy i Chełma. Zniszczony i ogołocony powiat brzeski został na dodatek nawiedzony przez epidemię. Ludnośc została zdziesiątkowana.

W tym to okresie, w pobliżu kościoła utworzony został szpital dla chorych i ubogich utrzymujących się z jałmużny, był on w tym miejscu, gdzie obecnie stoi organistówka.

Klęska wojsk szwedzkich pod Połtawą w 1709 r. była początkiem kresu potęgi Szwecji, a zarazem początkiem mocarstwa rosyjskiego, naszego głównego ciemiężyciela w następnych wiekach.

Do roku 1698 Huszczę, Tucznę i Wiski traktowano o jako jeden organizm. Wspólne były przywileje wydawane w jednym dokumencie, wspólne wyprawy, wspólny czynsz i inne powinności, nawet ilość zasiedlonego gruntu w ilości 139 włók (około 2335ha) podawana była łącznie dla tych miejscowości. W wymienionym już roku 1698 rozgraniczono wszelkie sprawy między Huszczą a Tuczną, Huszczy przyznano 75 włók ziemi (1260ha). Urzędowo nastąpiło rozgraniczenie, ale w praktyce nic się nie zmieniło.

Pomni powiedzeniu, że „w jedności siła” i że „zgoda buduje niezgoda rujnuje”, żyli zgodnie i wspólnie występowali przed sejmem i u króla w obronie swych braci i w obronie przyznanych im praw. Jako jedyna społeczność w okolicy zdołali utrzymać pełnię swych przywilejów. Ostatnie potwierdzenie przywilejów uzyskano od króla Stanisława Augusta w roku 1766. Specyficzny język z tego dokumentu jest godzien zacytowania. „Oznaymuiem sim Naszym Listom wsim pospolite komu było wedati należało, bili Nam czołom Poddanie Naszy Boiare, Szlachta w Powite Beresteyskom u Wołosti Łomazskoy na Grunte włosnom dwema sełami nazwanymi Tucznoiu i Hucznoiu, w kotorych obciuch Sełach Wołok Sto trydcat dewet i pokładali peret Nami Prywiley potwerzenia…” itd. A w dalszej części, pod koniec tego niezwykłego dokumentu, tak pisano: „My tedy Król do pomienionej Supliki łaskawie się skłoniwszy; Zwyż wyrażone potwierdzenie s Xiąg przerzeczonych Metryki Kancellaryi Naszey Wielkiej W. X. Lit. Ekstraktem Stronie potrzebuiącey wydać, i dla większey wagi Pieczęć W.X. Lit: przycisnąć Rozkazaliśmy.”

Wieloletnie bratanie się, koligacje rodzinne, wspólne problemy, wspólna obrona przywilejów, wzajemne wspieranie się w niemal każdej sytuacji to czynniki, które tę społeczność umacniały gospodarczo, ale wpłynęły ujemnie na rozwój fizyczny. Społeczność ta tworzyła specyficzną enklawę izolującą się od pozostałej ludności. Nie do pomyślenia był tzw. mezalians. H. Sienkiewicz tak pisał „Mazurzy to lud rosły, bitki, skory do zwad, niezwykle szybko się rozmnażający”. Kojarzenie małżeństw, tylko w obrębie swojej społeczności, nie wyszło im na dobre.

Podczas prac ziemnych, w czasie budowy nowego kościoła, w latach czterdziestych XX w. wykopywano kości niezwykle rosłych ludzi (kościól wybudowanio na byłym cmentarzu, który istniał do roku 1795).

Tak jak w każdej społeczności, tak i w tych szlacheckich zaściankach dochodziło czasem do nieporozumień i różnego typu zatargów.

W aktach parafialnych w Tucznej zachował się zapis z 1704 roku o najeździe społeczności huszczańskiej na kościelnego tuczeńskiego tzw. „dziada” nazywającego się Jan Dąbrowski, pochodzącego z Huszczy, który to w wyniku tego najazdu zmarł. Dochodzenie w tej sprawie prowadzili: Jan Moczulski generał (woźny) woj. brześciańskiego, Walerian Brodacki i Mikołaj Buczyński, wszyscy pochodzili z miejscowej szlachty ekonomicznej (jak na tamte czasy, wyżej wymienieni, pełnili dość ważne funkcje).

Opracował: Tadeusz Jeruzalski